Stanowisko Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego w sprawie wpisu Pana Ministra Mikołaja Dorożały
24 listopada 2025W związku z publikacją Pana Ministra Mikołaja Dorożały z 22 listopada 2025 r., opublikowaną na jego profilu na Facebooku, w której odniósł się on do wpisu Pana Posła Marka Jakubiaka z 16 listopada 2025 r., pragniemy przedstawić oficjalne stanowisko Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego. W poście Posła Jakubiaka znalazła się infografika przygotowana na podstawie naszych danych dotyczących eksportu drewna okrągłego dębowego z Polski do Chin w okresie styczeń–wrzesień 2025 r. Minister komentując tę grafikę zasugerował, że przedstawione informacje stanowią przykład „cherry pickingu” oraz określił je jako „fake news”.
Jako organizacja samorządu gospodarczego z ponad 30-letnią tradycją, reprezentująca przedsiębiorstwa stanowiące fundament polskiego przemysłu drzewnego, wyrażamy głębokie zdumienie oraz rozczarowanie takim sformułowaniem. Dane publikowane przez nas, są zawsze uwierzytelnione, pochodzą ze sprawdzonych źródeł i są weryfikowane przed upublicznieniem. Nigdy nie pozwalamy sobie na prezentowanie informacji, które mogłyby kogokolwiek wprowadzić w błąd. Tym bardziej nie możemy akceptować sytuacji, w której partner społeczny, działający w ramach dialogu z administracją publiczną, zostaje publicznie oskarżony o manipulację bez wskazania choćby jednego merytorycznego błędu w danych.
Informacje wykorzystane w naszej analizie – a później w poście Pana Posła Jakubiaka, pochodzą z renomowanego europejskiego czasopisma Holzkurier, korzystającego z oficjalnych danych Chińskiej Administracji Celnej. Co więcej, o rosnącym imporcie drewna dębowego z Polski do Chin informowaliśmy już 24 października br., na długo przed medialną wymianą wpisów. Nasze dane są przejrzyste, dostępne i możliwe do samodzielnej weryfikacji. Trudno je więc traktować jako „wybranie wygodnych liczb”, skoro są to po prostu pełne informacje dostępne w źródłach międzynarodowych.
Resort klimatu podkreśla w swojej komunikacji, że „ograniczył eksport drewna do Chin”. Tymczasem ogólny spadek importu drewna przez to państwo nie wynika z działań podejmowanych przez polskie ministerstwo. Chiny od 2012 roku realizują konsekwentną strategię budowy własnej bazy surowcowej. Zalesiły ponad 77 milionów hektarów, czyli obszar większy niż cała Polska. Obecnie wchodzą w okres masowego pozyskania drewna z nowych nasadzeń, co naturalnie zmniejsza ich zapotrzebowanie na surowiec z importu. Nie jest to więc żaden skutek „skutecznej polityki” MKiŚ, lecz efekt długoterminowego planowania Pekinu.
W tym kontekście trudno nie zauważyć pewnej ironii losu: podczas gdy Chiny budują swoje zasoby i zaczynają z nich korzystać, my dysponując nimi od dekad, coraz bardziej ograniczamy do nich dostęp poprzez zwiększanie obszarów wyłączonych z pozyskania m.in. moratoria, nowe rezerwaty oraz tworzenie tzw. „starolasów”. W efekcie, gdy polscy przedsiębiorcy zgłaszają trudności z dostępnością surowca, eksport polskiego dębu rośnie o ponad 100%. Fakt ten trudno uznać za sukces w zakresie ograniczania wywozu.
Ministerstwo akcentuje spadek ogólnego wolumenu eksportu, jednocześnie pomijając wzrost eksportu najbardziej wartościowych gatunków. Jeżeli więc w przestrzeni publicznej pada określenie „cherry picking”, to warto spojrzeć, kto rzeczywiście wybiera wygodne liczby, a kto przedstawia dane w całości.
Dla pełnej rzetelności warto odwołać się także do danych krajowych. Według statystyk Krajowej Administracji Skarbowej, eksport polskiego drewna dębowego do Chin wyniósł odpowiednio:
2022 – 18.307 m3, 2023 – 24.015m3, 2024 – 73.743m3, a w I–III kw. 2025 – 47.503m3.
Polskie raportowanie operuje inną częstotliwością i cyklem publikacji niż dane chińskie, trend pozostaje absolutnie jednoznaczny – dynamiczny, wielokrotny wzrost eksportu z Polski. Dane KAS w pełni pokrywają się z kierunkiem zmian odnotowywanym przez Chińską Administrację Celną, co dodatkowo potwierdza, że przedstawione przez nas analizy nie są efektem selektywnego doboru danych, lecz odzwierciedlają realne procesy zachodzące na rynku.
Choć mogłoby się wydawać, że to jedynie wpis w mediach społecznościowych, jego skutki są realne. Publiczne sugerowanie, że nasza organizacja przekazuje nieprawdziwe informacje, uderza w naszą wiarygodność – zwłaszcza w oczach przedsiębiorców, którzy powierzyli nam rolę reprezentacji ich interesów i oczekują od nas najwyższej rzetelności. Tego typu komentarze mogą prowadzić do nieuzasadnionego podważania naszej reputacji, a w konsekwencji osłabiać zaufanie, które budowaliśmy przez ponad trzy dekady. Dlatego uważamy je za działania szkodliwe, nie tylko dla nas, lecz również dla jakości dialogu publicznego.
W świetle tego, że Minister publicznie określił przedstawione przez nas dane jako „fake news”, oczekujemy od Pana Ministra stosownego gestu przywracającego właściwy standard debaty, zwłaszcza że to resort klimatu prowadzi oficjalną akcję „#StopDezinformacji”. Trudno nie zauważyć pewnej niezręczności sytuacji, w której ministerstwo zwalcza dezinformację, a jednocześnie jego przedstawiciel określa rzetelne, udokumentowane dane jako nieprawdziwe. Przyznać trzeba, że w takiej konfiguracji komuś powinno być przynajmniej odrobinę niezręcznie. Z pewną obawą czekamy na „finał” ministerialnej kampanii przeciwko dezinformacji…
Nie formułujemy oczekiwań wprost, lecz jesteśmy pewni, że Pan Minister doskonale rozumie, jak istotne jest przywrócenie współpracy opartej na wzajemnym szacunku i faktach. Z naszej strony deklarujemy gotowość do dalszego dialogu, ale musi on przebiegać w warunkach transparentnych i wolnych od nieuzasadnionych oskarżeń.
Red. Piotr Garstka